Złoci kraśniczanie


Po II wojnie światowej siatkarze Lublina osiągali duże sukcesy, a Lubelszczyznę uznawano za region pielęgnujący tę dyscyplinę sportu, która miała bogate tradycje sięgające II RP. Warto wspomnieć, że lubelski AZS w roku 1938 zdobył Akademickie Mistrzostwo Polski.
W latach 70. ub. wieku nastąpiło „wygaszenie” siatkówki męskiej w Lublinie, pomimo że w pierwszych dekadach powojennych należała do najsilniejszych gier zespołowych w „Kozim Grodzie”. Ostatnim, liczącym się sukcesem dekady było zdobycie w 1976 roku, przez juniorów SZS AZS Lublin, tytułu mistrza Polski. Duży udział w tym sukcesie mieli dwaj siatkarze „Stali” Kraśnik, Roman Szczerbik i Jerzy Bober.
Dekada lat 70. zaczęła się bardzo dobrze dla lubelskiej siatkówki akademickiej. AZS UMCS, w roku 1971, po raz czwarty z kolei, zdobył złoty medal podczas Akademickich Mistrzostw Polski. W turnieju rozgrywanym w 1971 roku w Toruniu grał kraśniczanin, Waldemar Sapuła. Siatkarz to członek zespołu juniorów „Stali”, który w 1969 roku wywalczył IV miejsce w Mistrzostwach Polski juniorów, ponadto miał za sobą udane występy w III ligowej drużynie seniorów kraśnickiego klubu. W czwartej juniorskiej drużynie kraju grał również inny kraśniczanin, Roman Brodowski, który w roku 1973 rozpoczął studia na Akademii Rolniczej w Lublinie. Jego umiejętności dostrzegł Jerzy Welcz, dzięki czemu został włączony do kadry II ligowej drużyny MKS AZS Lublin. Brodowski był zawodnikiem grającym w pierwszej „szóstce” akademików. Po latach pytany o trenera J. Welcza wspominał go bardzo ciepło: „Był bardzo dobrym szkoleniowcem. Miał świetne podejście. Posiadał wśród zawodników duży autorytet. Zdobywał go między innymi tym, że czuł się odpowiedzialny nie tylko za nasze wyszkolenie, ale też stał się opiekunem. To był zespół, w którym grali nie tylko studenci, ale uczniowie ostatnich klas szkół średnich. Welcz interesował się ich sytuacją w szkole, bywał pomocny i potrzebującym załatwiał korepetycje”. W kadrze II ligowego zespołu znalazł się także inny gracz „Stali” Kraśnik, Leszek Pietrzyk, który w 1974 roku rozpoczął studia również na AR w Lublinie.

„Stal” Kraśnik sezon 1971/72, od lewej: Roman Brodowski, Stanisław Wojtaszek,
Tadeusz Gnaś, Jan Zięba, Witold Bober i Eugeniusz Leśniak zdj. Kronika sekcji siatkówki)

W związku z połączeniem Szkolnego Związku Sportowego z AZS, 11 czerwca 1974 r. powołano do życia Klub Środowiskowy SZS-AZS w Lublinie, skupiający 8 sekcji: koszykówki kobiet, koszykówki mężczyzn, lekkoatletyczną, piłki ręcznej kobiet, piłki ręcznej mężczyzn, siatkówki kobiet, siatkówki mężczyzn i pływania.

Akademicy grali w II lidze do połowy lat 70. W drugiej części dekady już tylko na trzecim poziomie rozgrywek. Dużo uwagi nadal przykładano w Lublinie do szkolenia młodzieży, co nie zostało jednak właściwie „skonsumowane”. W roku 1974 juniorzy lubelskiego „Startu” zajęli II miejsce w Mistrzostwach Polski, za MKS-MDK Warszawa (w lubelskim zespole grał Lech Łasko, jego trenerem był Andrzej Welcz). Po nich, w roku 1975 i 1976 przyszły sukcesy, za którymi stoi bardziej znany z braci Welczów, Jerzy.
Jerzy Welcz w latach 1953–1957 studiował na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie (dyplom obronił w 1962). Następnie pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego w lubelskich szkołach. Równocześnie był zawodnikiem lubelskich drużyn. Początkowo grał w „Motorze”, pod koniec dekady w AZSie Lublin. Jednym z ostatnich sprawdzianów drużyn lubelskich przed sezonem 1959/60 był trójmecz w Kraśniku Fabrycznym „Stal” – „Siarka” Tarnobrzeg – AZS Lublin, odbywający się pod koniec listopada. „Sztandar Ludu” relacjonując rywalizację wyróżnił zawodników z poszczególnych zespołów, wśród nich znalazł się Jerzy Welcz. Od roku 1962 J. Welcz pracował w Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UMCS, prowadził siatkarską reprezentację tej uczelni, był także trenerem MKS AZS Lublin. Duży krok, pod wodzą J. Welcza, lubelska siatkówka akademicka zrobiła w 1964 roku. Lublin po raz pierwszy, jak dotychczas jedyny w swej historii, miał reprezentantów w najwyższej klasie rozgrywek (obok AZSu awansowały „Huragan” Wołomin i GKS Katowice). Trener (29 lat) był jednocześnie czynnym zawodnikiem. W tym elitarnym gronie MKS AZS spędzili tylko jeden sezon. Po spadku lubelscy akademicy przez dziesięć sezonów grali w II lidze. W sezonie 1972/73 wspólnie z Kazimierzem Wójtowiczem prowadził zespół „Avii” Świdnik, który awansował do ekstraklasy. W 1975 r. został asystentem Huberta Wagnera, trenera reprezentacji Polski seniorów. W tym charakterze przyczynił się do zdobyciu złotego medalu olimpijskiego w 1976, wcześniej wicemistrzostwa Europy w 1975. Po Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu został I trenerem reprezentacji Polski, w 1977 wywalczył z nią wicemistrzostwo Europy, w 1978 zajął VIII miejsce na mistrzostwach świata. W 1979 r. objął reprezentację Grecji seniorów. Zdobył z nią srebrny medal na Igrzyskach Śródziemnomorskich w 1979 r. i brązowy medal na tej samej imprezie w 1983 r. W latach 1988–1990 trenował męską drużynę Panathinaikos VC, zdobywając z nią dwukrotnie wicemistrzostwo Grecji (1989, 1990), w latach 1992-1994 prowadził żeńską drużynę Panathinaikosu, zdobywając z paniami mistrzostwo Grecji, w 1993 r. i wicemistrzostwo, w 1994 r.

Fragment sprawozdania SZS AZS Lublin za lata 1975 i 1976

22 lipca 1975 roku w Białymstoku nastąpiło rozpoczęcie największych zawodów sportowych, w których uczestniczyli juniorzy i juniorzy młodsi. Na stadionie „Gwardii” odbyła się ceremonia otwarcia IV Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży. W uroczystości wzięło udział wiele sław telewizji, teatru i estrady. Stadionowym spikerem był red. Tomasz Hopfer, wiersz „Dyskobol” recytował Karol Strasburger. W koncercie wystąpili: Maryla Rodowicz, Krystyna Prońko, Stan Borys, Bogusław Mec, Czesław Niemen i grupa SBB. Na stadionach, boiskach, wodach i w halach ówczesnych woj. białostockiego, łomżyńskiego i suwalskiego 5800 dziewcząt i chłopców rywalizowało o blisko 300 kompletów medali, rozdanych w 20 dyscyplinach sportu. Wśród tych sportowców znaleźli się młodzi siatkarze z Lubelszczyzny. Trener kadry spartakiadowej (rocznik 1958 i młodsi) Jerzy Welcz powołał do niej juniorów „Stali” Kraśnik, Romana Szczerbika i Jerzego Bobera, który miał już za sobą powołanie, w 1974 roku, do kadry Polski młodzików (przebywał m.in. razem z siatkarką „Stali” Jolantą Kanią, na obozie w Cetniewie). Turniej półfinałowy IV OSM odbywał się w Lublinie, na kortach obok Akademickiego Ośrodka Sportu. Bohaterem rywalizacji lublinian stał się Jerzy Bober, wybrany zawodnikiem turnieju. Finałowy turniej siatkarski IV OSM odbywał się od 20 do 27 sierpnia. Spoza Lublina, oprócz dwóch kraśniczan grał w kadrze tylko zawodnik „Avii”, Mirosław Suwała. Pozostali na co dzień trenowali w „Starcie” i AZSie.

Z Białegostoku kadra Lubelszczyzny przywiozła srebrny medal, przegrywając w finale z Zieloną Górą, w której grał m.in. Ireneusz Kłos (późniejszy trzykrotny wicemistrz Europy, mistrz Polski i Hiszpanii, 337-krotny reprezentant Polski). Sensacją tego turnieju było zaledwie III miejsce Warszawy, mającej w swoich szeregach wielu wybitnych, młodych siatkarzy, w tym Wojciecha Drzyzgę. Podczas tego samego turnieju w reprezentacji Wrocławia grał Maciej Jarosz (późniejszy trzykrotny wicemistrz Europy, olimpijczyk, mistrz Polski i Belgii).
– Turniej w czasie spartakiady miał być rozgrywany na boiskach na powietrzu. Przygotowywaliśmy się więc trenując tylko na dworze, na boisku obok hali sportowej na miasteczku akademickim. Dzień przed finałem z Zieloną Górą spadł jednak ogromny deszcz i mecze o złoto, nasz i dziewczyn, przeniesiono do hali. Gra w hali wcale nam nie szła, nie byliśmy tym samym zespołem, co w czasie przygotowań – wspominał Roman Szczerbik.
To, że zespół z Lublina był silny potwierdziło się już za rok. Kadra spartakiadowa Lubelszczyzny została utrzymana w niezmienionym składzie. Trenerem uzdolnionych, młodych siatkarzy pozostawał Jerzy Welcz. Obaj kraśniccy juniorzy zostali wypożyczeni do zespołu juniorów SZS AZS Lublin, pozostając jednocześnie zawodnikami drużyny seniorów „Stali”. Władze kraśnickiego klubu nie zgodziły się na definitywne przejście obu graczy. W tym okresie szeregi seniorów „Stali” opuściło, głównie z powodu rozpoczęcia studiów, kilku podstawowych zawodników. Odejście kolejnych dwóch stawiało klub z Kraśnika w bardzo trudnej sytuacji. Szczerbik trenował i grał w seniorach „Stali”. Do Lublina dojeżdżał, jeden lub dwa razy w tygodniu, na zajęcia i mecze juniorów SZS AZS. Jerzy Bober przeniósł się do stolicy województwa, kontynuując naukę w IX LO i mieszkając w internacie. Tam trenował i grał w zespole juniorów SZS AZS, pozostawał także w kadrze seniorów „Stali”, z którą w sezonie 1975/76 rozegrał 10 meczów w III lidze.Dla mnie był to trudny okres.

-Dojeżdżałem na treningi do Lublina, a przez część tygodnia ćwiczyłem na miejscu, w Kraśniku. Obok treningów w Lublinie dochodziły mecze ligowe oraz sparingi juniorów AZS z pierwszym zespołem seniorów tego klubu, w którym grało paru zawodników z doświadczeniem II ligowym. To był silny zespół, co pozwalało ograć się i szybko podnieść nasze umiejętności. Welcz jako drugi trener reprezentacji Polski miał dobre kontakty w związku w Warszawie, liczono się z nim także we władzach lubelskiej siatkówki. Pozwoliło to znaleźć rozwiązanie, żeby połączyć moją grę i Jurka Bobera w AZSie oraz w „Stali”. Władze „Stali” nie godziły się bowiem na nasze definitywne odejście do Lublina, pozostało więc tylko wypożyczenie na określonych warunkach do akademickiego zespołu juniorów – wspomniał sezon 1975/76 Roman Szczerbik.
Droga do jednego z największych sukcesów siatkówki męskiej na Lubelszczyźnie prowadziła przez rozgrywki ligowe, turniej półfinałowy i finał w Łodzi. Po wygraniu rywalizacji ligowej, na początku kwietnia 1976 r. zawodnicy SZS AZS wzięli udział w turnieju półfinałowym w Andrychowie, gdzie wystąpiły również: „Beskid” Andrychów, „Skra” Warszawa i „Włókniarz” Białystok.

-Turniej w Andrychowie nie wyszedł nam. W pierwszym meczu przegraliśmy z Beskidem 3:0. Przyczyn porażki można doszukiwać się w tym, że nie czuliśmy się zbyt dobrze w ich sali. Był to mniejszy obiekt od tego w jakim trenowaliśmy, miał niski sufit, co odgrywa dużą rolę przy odbiorze zagrywki lub ataku. Zbyt silne odbicie często kończy się kontaktem piłki z sufitem. Z reguły gospodarz czuje się lepiej w swoim obiekcie, tak też było w tym przypadku i to „Beskid” mógł cieszyć się z wygranej. Do Andrychowa nie pojechał Jerzy Welcz, tylko jego brat Andrzej. Trener był wówczas współpracownikiem Huberta Wagnera, trwały przygotowania do olimpiady w Montrealu. Do zastępstw dochodziło częściej, Andrzej Welcz to też trener siatkówki, jednak dla nas większym autorytetem był jego brat. Wpłynęło to trochę na naszą postawę, byliśmy mniej skoncentrowani, zmotywowani i wypadliśmy gorzej. Zajęliśmy drugie miejsce, choć to my byliśmy faworytem półfinałów. Przegrana z „Beskidem” mogła nas pogrążyć. Regulamin przewidywał bowiem zaliczenie meczu z półfinału z tą drużyną, która jako druga kwalifikowała się do turnieju finałowego. Jerzy Welcz znał wartość naszej drużyny Wiedział, że powinniśmy wygrać turniej w Andrychowie, dlatego po powrocie dostaliśmy od niego mocny wycisk – wspominał Roman Szczerbik.

Drużyna z Andrychowa oraz SZS AZS Lublin zakwalifikowały się do finałów Mistrzostw Polski juniorów rozgrywanych pod koniec kwietnia w Łodzi. Ostatecznie, to podopieczni Jerzego Welcza stanęli na najwyższym stopniu podium, wyprzedzając „Beskid” Andrychów i „Anilanę” Łódź. Lublinianie nie przegrali w trakcie turnieju żadnego meczu. Pokonali SZS AZS Gorzów 3:2, „Lechię” Tomaszów Mazowiecki 3:0, „Anilanę” Łódź 3:1, „Płomień” Sosnowiec 3:0. O ostatecznym układzie zadecydowała przegrana „Beskidu” z AZSem Gorzów oraz przegrana silnej „Anilany” z nami i juniorami Andrychowa. Drużynę z „Koziego Grodu” tworzyli: Piotr Olejarnik, Jacek Kamiński, Roman Szczerbik, Jerzy Bober, Ryszard Mazurek, Wojciech Koszałko, Roman Piotrowski, Mirosław Suwała, Krzysztof Filipowicz, Andrzej Barański, Waldemar Szysz, Mirosław Wnuk. W podsumowaniu rywalizacji wyróżnieni zostali J. Kamiński i rozgrywający P. Olejarnik. Zdobycie krajowego championatu było dużym sukcesem. Drużyny „Beskidu” i „Płomienia” Sosnowiec były zapleczem zespołów grających wówczas w najwyższych klasach rozgrywek.

-Jadąc do Łodzi byliśmy silnie zmotywowani. Wiedzieliśmy, że nie możemy przegrać żadnego meczu, gdyż zaliczono nam przegraną 3:0 z „Beskidem”. Czuliśmy się silni, byliśmy dobrze przygotowani pod względem fizycznym Trener Jerzy Welcz miał na zespół pozytywny wpływ i potrafił nas dobrze zmotywować do gry. Nie bez znaczenia było dobre zgranie pod każdym względem, byliśmy rozumiejącą się grupą na boisku i poza nim. Projekt pod nazwą SZS AZS trwał przecież od roku 1975, zapoczątkował go występ na OSM w Białymstoku. Zajęliśmy wówczas drugie miejsce, ale to była jeszcze zbieranina z czterech klubów, AZSu, „Startu”, Mirek Suwała z „Avii” oraz ja z Jurkiem ze „Stali”. Welcz zrobił wszystko, co było możliwe na tamte czasy, żeby zespół mógł przez kilkanaście miesięcy, do kolejnej dużej imprezy, dobrze się przygotowywać. Dlatego cała była kadra spartakiadowa została zgłoszona do rozgrywek w lidze juniorów jako jeden zespół – wspominał Roman Szczerbik.

Złoci medaliści MP juniorów rok 1976, stoją, od lewej: Mirosław Wnuk,
Waldemar Szysz, Krzysztof Lipowiec, Jerzy Bober, Wojciech Koszałka,
Jerzy Welcz, Ryszard Mazurek, kier. drużyny Korecki, Jacek Kamiński,
Mirosław Rusakiewicz (zawodnik SZS AZS), Mirosław Suwała. Poniżej,
od lewej: Roman Szczerbik (leży), Krzysztof Filipowicz, Piotr Olejarnik,
Roman Piotrowski, Andrzej Barański (zdj. z archiwum J. Bobera)

Po zdobyciu złota pięciu siatkarzy mistrza Polski otrzymało powołania do kadry narodowej juniorów: P. Olejarnik, J. Kamiński, R. Mazurek oraz obaj kraśniczanie, Roman Szczerbik i Jerzy Bober. Reprezentację prowadził Aleksander Strycharzewski, a pomagała mu żona Aleksandra, również trenerka. Po nich kadrę przejął Leopold Tietianiec, w młodości zawodnik reprezentacji Polski, w której zagrał 111 razy. Pod wodzą tego szkoleniowca Roman Szczerbik brał udział w Mistrzostwach Europy juniorów w Montpellier, w 1977 r., gdzie Polacy zdobyli IV miejsce. Jerzy Bober z reprezentacją Polski juniorów uczestniczył w ośmiu dużych turniejach, m.in. popularnym wówczas Turnieju Przyjaźni na Węgrzech, gdzie kadra narodowa zdobyła III miejsce.

-Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że stanowiliśmy bardzo silny zespół. Cała dwunastka była wyrównana. Trener miał możliwość wystawienia dwóch lub trzech równie silnych „szóstek”. Byliśmy zespołem bardzo dobrym technicznie i wszechstronnym. Oczywiście była specjalizacja na rozegraniu, na którym grałem ja i Piotrek Olejarnik. Obaj mogliśmy jednak, w razie potrzeby, stanąć też do ataku. U Jerzego Welcza trenowaliśmy na wszystkich pozycjach, każdy musiał dobrze radzić sobie obojętnie w jakim miejscu boiska się znalazł. Musieliśmy czymś przecież różnić się od innych zespołów. U nas tylko Rysiek Mazurek i Jacek Kamiński mieli nieco ponad 1,90 wzrostu. W innych drużynach byli zawodnicy mierzący ponad 2 metry. Musieliśmy przeciwstawić im lepszą technikę – podsumował występy w Łodzi Roman Szczerbik.

-Po zdobyciu złotego medalu w Łodzi o naszej drużynie stało się głośno w Lublinie. Pamiętam, że kazano nam wziąć udział w pierwszomajowym pochodzie i maszerowaliśmy w strojach sportowych z medalami na szyi – wspominał Jerzy Bober.
Drużyny złotych medalistów MP juniorów nie udało się dalej utrzymać razem. Wokół zawodników pojawiali się przedstawiciele klubów I ligowych, zachęcając do przejścia. Jacek Kamiński znalazł się w kadrze „Płomienia” Sosnowiec. W roku 1976 doszło do tragicznego wypadku z udziałem zawodników „Avii”. 5 listopada 1976 roku grający w ekstraklasie zawodnicy ze Świdnika, wracając samochodem osobowym z meczu z „Płomieniem” Sosnowiec zderzyli się z autobusem. Na miejscu zginęli Henryk Siennicki i Zdzisław Pyc. Klub, finansowany przez WSK, żeby uzupełnić skład sięgnął po R. Mazurka, P. Olejarnika i J. Bobera. Roman Szczerbik pozostał w Kraśniku i kontynuował naukę Technikum Mechanicznym, jednocześnie powrócił do gry w „Stali”. Przed ME juniorów w 1977 r. wyjechał do Krakowa i od maja tego roku grał już w „Hutniku”. Tam zaliczył ostatnią klasę technikum i zdał maturę.

Reprezentacja Polski juniorów, obok kraśniczan – Jerzego Bobera (10)
i Romana Szczerbika (12) – na zdjęciu m.in. Wojciech Drzyzga (4)
oraz dwaj lublinianie: Piotr Olejarnik (2) Ryszard Mazurek (5)
(zdj. z archiwum J. Bobera)

– Po zdobyciu złotego medalu, jesienią 1976 na krótko znalazłem się w „Avii” Świdnik. Zagrałem tylko jeden mecz. Miałem też okazję grać w swojej karierze w „Beskidzie” Andrychów, z tego okresu zapamiętałem wyjazd na mecz do Iraku. Zaskoczeniem dla nas było spotkanie, po wyjściu z lotniska, żołnierzy z bronią przygotowaną do ewentualnego strzału. Ostatecznie powróciłem do Kraśnika i gry w „Stali”. W rodzinnym mieście założyłem rodzinę. Podjąłem studia zaoczne na bialskiej AWF, już w ich trakcie uczyłem wf w jednej z kraśnickich szkół podstawowych. Zajmowałem się też szkoleniem młodzieży” – wspominał Jerzy Bober.

Zespół „Stali” Kraśnik, rok 1977, od lewej: Lech Dębski,
Bogdan Surdacki, Waldemar Kaczan, Jan Zięba,
Jerzy Bober, Roman Szczerbik (zdj. Kronika sekcji siatkówki)

opracował: Mirosław Sznajder

Żródłą:

  1. „Kurier Lubelski”, kwiecień 1976 r.
  2. Wywiady z Romanem Brodowskim, Jerzym Boberem, Romanem Szczerbikiem
  3. Kronika sekcji siatkówki FKS „Stal”
  4. Lubelska Kronika Sportu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s